Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót
2009-11-02 13:39:25

Gawęda o Żeromskim

Pejzaż Jego Serca

O jednej z największych miłości swego życia na Ziemi Świętego Krzyża opowiadała uczestnikom sympozjum popularnonaukowego zorganizowanego przez Towarzystwo Przyjaciół Nowej Słupi i Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Ostrowieckiej - Barbara Wachowicz.

Zdjęcia/załączniki do artykułu:

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik

Barbara Wachowicz - znakomita pisarka nazywana "pierwszą damą polskiej literatury" i niekwestionowany autorytet w dziedzinie biografistyki Wielkich Polaków, obdarzona tytułami "Pisarki losu polskiego" i "Ministra patriotyzmu", laureatka wielu nagród i odznaczeń, zabrała uczestników sympozjum, w pasjonującą podróż tropami Stefan Żeromskiego w jego "najściślejszej" ojczyźnie. Nosiła ona tytuł "Pejzaż jego serca".

Żeromski - jedna z największych miłości jej życia

- Szanowni drodzy państwo. Moi kochani przyjaciele, bo tak do wielu spośród was mogę powiedzieć- rozpoczęła swą gawędę Barbara Wachowicz.- Dziękuję, że daliście mnie tę wielką i piękną szansę, iż w "najściślejszej" ojczyźnie, Kielecczyźnie, "Żeromszczyźnie", mogę mówić o jednej z największych miłości mego życia, o tym którego nazywano sumieniem narodu, sercem nienasyconym, nieukojonym płomieniem. Dziękuję za możliwość przywołania tego, o którym prof. Józef Birkenmajer powiedział, że "obchodziło go wszystko, co polskie: polski ból, polskie zalety i wady, polska sztuka, polska muzyka, polski język, polska przeszłość i przyszłość"; tego o którym powiedział jeden z największych polskich humanistów, prof. Wacław Borowy, "że jego twórczość była chlebem duchowym (...) pokoleń. Nikt prócz niego nie umiał nam kazać płakać. Nikt tak jak on nie umiał hartować naszych dusz żółcią i piołunem. Nikt tak jak on nie targał naszych serc. Był tym, wobec którego niemożliwa była obojętność".

- Pan Jarosław Iwaszkiewicz- wspominała - w rozmowach ze mną wiele razy wracał do tej konstatacji mówiąc, że "kiedy myślimy o Żeromskim czujemy jak nam się serce ściska. Bo jemu się jednak wydawało, że wszystko na próżno, że on ogląda własną bezsiłę, że mu się nic nie udaje. Pozytywne kruki i wrony krakały nad nim. I bał się uwierzyć, że jest wielkim artystą i że będzie trwał w naszych sercach dopóki żyje piękne słowo polskie".

Stefan Żeromski - wciąż popularny

Barbara Wachowicz przypomniała i uświadomiła uczestnikom sympozjum jak wielkim poważaniem cieszył się i nadal się cieszy wbrew pozorom Stefan Żeromski.

- W roku pańskim 1925 ogłoszono konkurs, w którym zapytano: "kogo byście wybrali do polskiej akademii literatury". Stefan Żeromski otrzymał wówczas niekwestionowane pierwsze miejsce- mówiła pierwsza dama polskiej literatury.- Ale kiedy roku pańskiego 1999, czyli za czasów już naszego, skądinąd straszliwego kapitalizmu, i zdawałoby się totalnego odwrotu od właśnie tych wartości, które niesie ze sobą twórczość i osobowość Stefana Żeromskiego, "Polityka" ogłosiła konkurs na największych pisarzy XX wieku. I ku ogromnej konsternacji tych, którzy ten konkurs ogłosili, a potem go podsumowywali, pierwsze miejsce zajął Henryk Sienkiewicz, a drugie - Stefan Żeromski. Nie Witkacy! Nie Gombrowicz! I temuż podobne postacie negujące wielkość literatury ojczystej, a właśnie Żeromski- podkreśliła z całą mocą Barbara Wachowicz.

Żeromski - poetą ziemi

- Żeromskiego pięknie nazywano poetą ziemi- kontynuowała swą gawędę królowa polszczyzny.- Bo, nikt tak jak on urody tej ziemi w naszej literaturze nie oddawał, uroku jej łąk, pól i lasów. Pamiętajcie, że u Żeromskiego ta ziemia żyje z człowiekiem. Jest wspaniałym symbolem miłości matczynej, przystani. Jest cząstką duszy. Jest taki moment kiedy świętokrzyska łąka w "Urodzie życia" zdaje się znać na wskroś serce człowieka. Z jej zapachem, z jej barwami, przychodzi do bohatera - zruszczonego oficera. W takiej ziemi leży jego ojciec- powstaniec. Kiedy Stefan Żeromski będzie żegnał się ze swą "najściślejszą" ojczyzną, pójdzie w pole- jak napisze- posłuchać jak ziemia drży, jak uderza jej serce. I bicie tego serca odnajdujemy w całej jego twórczości, od wspaniałych kart młodzieńczych "Dzienników", poprzez nowele, epickie strofy "Popiołów", a skończywszy na najwspanialszym urzekającym pożegnaniu z Puszczą Jodłową. Tam się żegna z tą cudowną ziemią pisząc: "W uszach mych szum twój, lesie dzieciństwa i młodości - choć tyle już lat nie dane mi go słyszeć na jawie! (...) Nie ja to już, człowiek dzisiejszy, wciągam zdrowymi płucami tameczne powietrze, kryształ niewidzialny, niezmierzone, nieskazitelne, przeczyste dobro - zimne, nie skalana oddechem, zgnilizną, brudem, pyłem"- i po chwili dodała- Dobrze że są u was enklawy, o których tak właśnie można powiedzieć.- Obraz szczęścia i radości życia.

Tropami Stefana Żeromskiego w kraju i za granicą

- Kiedy próbowałam wędrować tropami Stefana Żeromskiego, trafiłam do Włoch, na Capri. Tam szukałam miejsca, gdzie mieszkał nasz pisarz ze swoim ukochanym synkiem Adasiem, który stanie się potem wspaniałym złotym skautem- wspominała Barbara Wachowicz (a na marginesie wtrąciła- że mamy wspaniałą drużynę "Ogniki" im. Adama Żeromskiego działającą przy szkole w Mąchocicach Scholasterii noszącej imię Stefana Żeromskiego, do której powstania przyczynił się druh, harcmistrz, senator Adam Massalski).- Będąc na Capri natrafiłam na "Dziennik podróży" Stefana Żeromskiego. I co pan Stefan w nim pisze?- pyta Barbara Wachowicz i po chwili odpowiada.- Będąc na Capri, w zapachu dzikich mirtów, z widokiem na błękit morski i Sycylię, pisze: "dawne wspomnienia rosną w duszy. Dziecinne lata, brodzenie z fuzją po zaroślach Świętokrzyskich Gór w dżdże letnie poranki...".

- A w Szwajcarii, w Raperswilu- kontynuowała swe rozważania Barbara Wachowicz- nachylił się, by zajrzeć mu przez ramię, przyjaciel, zaciekawiony, któryż to z okolicznych alpejskich szczytów urzekł pędzel Żeromskiego- bo Żeromski chwytał nie tylko za pióro, ale i za pędzel i od czasu do czasu malował- wtrąciła. - Lecz była to...Łysica. Bo tylko ona leżała, jak pięknie skomentował ów przyjaciel, w pejzażu jego serca.

"Żeromszczyzna"

- Jest takie niezwykłe miejsce u stóp Radostowej- domową górą przez autora "Ludzi bezdomnych" zwaną, który nosi imię "Żeromszczyzna"- mówiła Barbara Wachowicz.- Do tego miejsca dzieciństwa i młodości wracał Stefan Żeromski z tęsknotą, miłością i pamięcią przez całe swoje życie, i w całej swojej twórczości. Joasia z "Ludzi bezdomnych", alter ego autora, wraca tu po czar swego dzieciństwa i mówi: "otoczyły mnie moje kwiaty, zarośla. Szłam w szczęściu niby w jakim obłoku". Jest taka wstrząsająca scena, kiedy przychodzi tam gdzie kiedyś siadywali jej rodzice i mówi: "upadłam na ziemię. Matka przyszła do mnie. Przedarła się przez ziemię. Byłam tak blisko moich rodziców".

Ukochani rodzice Stefana Żeromskiego

Rodzice. Ukochani rodzice Stefana Żeromskiego, co o nich wiemy?

- Matka- piękna, ciemnooka Józefa z Katerlów, po której Żeromski odziedziczył swoją urodę. Bo Stefan Żeromski był pięknym chłopcem, a potem mężczyzną. Ojciec- piękny płowowłosy i płowowąsy pan Wincenty Żeromski, za którym jak pisze syn, szalały wszystkie panny- naszkicowała portret rodziców Stefana Żeromskiego Barbara Wachowicz.- Kiedy państwo Żeromscy się odnaleźli, stanowili bardzo szczęśliwą parę.

Przez całe lata nie wiedzieliśmy jak wyglądała ukochana matka Żeromskiego. Portret Wincentego Żeromskiego, ten który znaliśmy przez długi okres czasu, przedstawiał człowieka sędziwego. Stefan Żeromski pisał o swym ojcu: "Tyle nieszczęść złamało tego promiennego człowieka. Już ani śladu tego wspaniałego, jak Jan Sobieski pięknego mężczyzny".

- I oto tak niedawno najwspanialszy ambasador autora "Urody życia"- obecna wśród nas Kazia Zapałowa, wieloletni nadzwyczajny dyrektor Muzeum Lat Szkolnych Stefana Żeromskiego, gejzer pomysłów, wspaniałych inicjatyw, cudownych odkryć, odnalazła zdjęcie rodziców Stefana Żeromskiego. Można je zobaczyć w jej wspaniałych książkach. W moich również się ono znajduje, dzięki uprzejmości Kazi. Co przedstawia to zdjęcie?- kontynuowała swą gawędę Barbara Wachowicz. - To zdjęcie przedstawia dwoje ślicznych ludzi. Pan Wincenty siedzi, a pani Józefa stoi. On otula dłonią jej smukłą kibić, a ona trzyma dłoń na jego ramieniu. I emanuje z tego zdjęcia prawdziwa wielka czułość i miłość tych dwojga ludzi, ukochanych rodziców Stefana Żeromskiego.

Bohaterowie ziemi Stefana Żeromskiego

- Stefan Żeromski napisał w "Dziennikach" takie znamienne słowa: "Chcąc napisać powieść polską, trzeba całą Polskę przewędrować, zobaczyć, zrozumieć i odczuć". To było moje wielkie marzenie, aby tę ziemię Żeromskiego przewędrować, zobaczyć, zrozumieć i odczuć. I w ogromnej mierze chyba mi się to udało. Bardzo się cieszę, że wędrując po ziemi Stefana Żeromskiego, podążając jego tropami, udało mi się utrwalić piórem i obiektywem wspaniałych ludzi tej ziemi- wyznała Barbara Wachowicz.- Kiedy przyjeżdżam do Nowej Słupi, to kogo tu widzę? W sutannie, wyniosłego jak świerk czy li też jodła księdza pułkownika Walentego Ślusarczyka. W mojej książce ma on ogromny rozdział zatytułowany "Ks. Ślusarczyk nawraca na patriotyzm". Ilekroć mijam leśniczówkę w Podgórzu pod Bodzentynem, to widzę strażnika zielonych bram, mędrca nad mędrce w leśnym bycie, wieloletniego dyrektora Świętokrzyskiego Parku Narodowego, pana Eugeniusza Krysztofika, z którym razem wędrowaliśmy, od tego pięknego, zielonego miejsca, aż po Święty Krzyż, Górę Chełmową, podziwiając wspaniały rezerwat modrzewia polskiego. Wędrując prześcigaliśmy się w opisywaniu drzew Żeromskiego. "Wielkie jedle chwiały królewskie swe szczyty pomiędzy mgłami" zaczynał pan Eugeniusz. "Stały smukłe świerki, jak strzały zaopatrzone w bełty dla bardziej chyżego lotu" dodawałam. A pan Eugeniusz ciągnął: "Dymiły się młode brzózki niby obłoczki wiosenne". I tak zabawialiśmy się wędrując, aż po owego buka - króla na Łysicy, który otrzymał takie piękne imię - "Partyzant". Cieszę się, że udało mi się utrwalić sylwetkę tego niezwykłego człowieka, ale także wielu innych cudownych ludzi, którzy byli związani z ziemią Stefana Żeromskiego.

Na "Żeromszczyźnie" stanie dom

- Każdy wysiłek, każdą pracę Stefan Żeromski porównywał do wspinaczki na Radostową. "...Każda trudna, duża i ciężka praca jakiejkolwiek natury, literacka, biblioteczna czy inna, obrazowo i porównawczo mierzy się w mej wyobraźni, w mej sile mięśniowej i nerwowej na wysokości Góry Radostowej. Jestem oto i jej podnóża w Leszczynach, w Mąchocicach, w Bęczkowie - jestem na pierwszym garbie, na drugim, na trzecim - jestem niedaleko wierzchołka - jestem na szczycie! Widzę już mój kres i mój cel: rodzinny dom!" - napisał w "Puszczy jodłowej". Taki to dom stanie na "Żeromszczyźnie". 2 października wmurowaliśmy pod niego kamień węgielny. Ks. biskup Marian Florczyk, najpromienniejszy z biskupów poświęcił go- powiedziała Barbara Wachowicz.- Obok tego domu stanie szklany dom.

Ziściło się więc w końcu marzenie Stefana Żeromskiego.

Optymistyczny akcent na zakończenie

- Nasze wspaniałe Ministerstwo Edukacji - po żal się Boże - Narodowej, postanowiło wyrzucić z listy lektur utwory: Sienkiewicza, Żeromskiego; Mickiewicza i Słowackiego zostawić w jakiś okruszynach; myślało nawet, żeby usunąć "Kamienie na szaniec" druha Aleksandra Kamińskiego!. Jak to proszę państwa- pytała ze zdziwieniem w głosie Barbara Wachowicz.- Kiedy nie mieliśmy rządu, konsulatu, wojska, to literatura, te arcydzieła były naszym rządem, naszą armią i naszym orężem!. To że się scaliła Rzeczypospolita, po 123 latach niewoli, to jest ich zasługa! Ich! Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Sienkiewicza i Żeromskiego!. Żeby zakończyć akcentem optymistycznych zacytuję państwu fragmenty kilku tekstów, tekstów z wyboru serca, których autorami jest wspaniała młodzież z warszawskiego liceum im. Stefana Żeromskiego, która wspólnie ze mną przygotowała widowisko o Stefanie Żeromskim otwierające moją wystawę "Reduta Żeromskiego". Oto one: "Czym są dla Żeromskiego Góry Świętokrzyskie - "domowe". To przecież nie tylko miejsce, gdzie przeżywał młodość. On się tutaj uczył wierności ojczyźnie, tak jak uczy tej wierności dzisiaj nas", "Zastanawiałem się na ile współcześni głosiciele haseł ekologicznych zbliżają się do czującego widzenia przyrody Żeromskiego?", "Głos Żeromskiego wyrażał jego przekonanie, że twórcy muszą się poczuwać odpowiedzialni za kulturę narodową. Co powiedziałby dzisiaj ten wielki pisarz polskiego ducha?", "I powtarzamy jego słowa - "Bądź pozdrowiona przenajdroższa ziemio nasza, którą czciliśmy gdyś była pod otchłaniami wód niewoli. Bądź pozdrowiona w sercu pokolenia, które jeszcze hołduje się i cierpi. I w sercu przyszłych, szczęśliwych i radosnym. Bądź pozdrowiona".

- Bądź pozdrowiona- zakończyła swą barwną opowieść o Stefanie Żeromskim i "Żeromszczyźnie" Barbara Wachowicz zwieńczoną burzą oklasków na stojąco. Nie omieszkała przywołać w niej licznych anegot, dygresji, przypomnień, z których słynie. Jej wystąpienie stanowiło prawdziwą ucztą słowa i pięknej polszczyzny. Było również niezwykłym spotkaniem z samą pisarką. Królowa polszczyzny urzekła słuchaczy nie tylko cudowną gawędą, ale również sposobem bycia. Pogodna, sympatyczna, otwarta i życzliwa, oczywiście odziana w kreację w jej ulubionym fioletowym kolorze- tak zaprezentowała się licznie zgromadzonej publiczności.

Po gawędzie Barbara Wachowicz podpisywała oczywiście swe książki. Każda z jej dedykacji była inna, indywidualna, jak sama autorka.

/M. Bryła-Mazurkiewicz/

Podziel się nim ze znajomymi:

Czytany: 14834 razy,
ostatnio: 2018-08-18 22:54:57

Skomentuj ten artykuł:

Komentarze:

  ~
   
Jeszcze nikt się nie wypowiedział na ten temat.

Powrót

Strona główna  ·  Aktualności  ·  Rozrywka  ·  Turystyka  ·  Komunikacja  ·  Gospodarka  ·  O Ostrowcu  ·  Użytkownicy  ·  Kontakt

Osób online: 184       © 99-2017 MAcSi & Redakcja       Nasze domeny: Ostrowiec Świętokrzyski · Ostrowiec Św. · Naprawa zderzaków

Uwaga! Nasza strona stosuje pliki cookies w celu zapewnienia poprawnego funkcjonowania serwisu i korzystania z naszych usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz te ustawienia zmienić wykorzystyjąc odpowiednie funkcje przeglądarki. Zamknij